Pierwsza połowa nie przyniosła bramek. Worek z golami otworzył się w drugiej części spotkania. Zaraz po pierwszym gwizdku na listę strzelców wpisał się Patryk Kun. Do remisu doprowadził Michał Skóraś. Pod koniec spotkania drogę do bramki znalazł Fran Tudor, ale sędzia anulował gola, bo uznał, że Fabian Piasecki chwilę wcześniej dotknął piłki ręką. Taka decyzja podziałała motywująco na napastnika, który w doliczonym czasie gry strzeli zwycięską bramkę. - Wygraliśmy zasłużenie w wyjątkowych okolicznościach emocjonalnych. Wydaje mi się, że jak na drużynę mistrza i wicemistrza Polski, to mecz był niezły, ale to już każdy musi to ocenić. Z naszej perspektywy mecz po dużą kontrolą. Dopuściliśmy do jednej sytuacji, a sami stworzyliśmy pięć-sześć. To super sprawa wygrać u Lecha po raz kolejny - ocenia trener Rakowa Marek Papszun.
Kolejna szansa na punkty w sobotę (5.10). Częstochowianie zagrają u siebie z Wisłą Płock.