Piłkarski rollercoaster w starciu czerwono-niebieski. Częstochowianie podejmowali u siebie Lech Poznań.
Pierwsza połowa to popis gry Mistrzów Polski, ale sytuacja się zmieniła w drugiej części spotkania. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2-2. - Szalony mecz. Skończył się finalnie 4-4, bo VAR nie uznał w sumie 4 bramek - ocenia trener Rakowa Marek Papszun. Kolejna szansa na punkty w niedzielę (28.09).
Raków podejmie na wyjeździe Widzew Łódź.
FOTO: Jakub Ziemianin / Raków Częstochowa