Kierowca, który doprowadził do śmiertelnego wypadku na autostradowej obwodnicy Częstochowy, najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie.

Przypomnijmy, do tragedii doszło w minioną niedzielę około godziny 15, pomiędzy węzłami Jasna Góra i Blachownia w kierunku granicy polsko-czeskiej. 41-letni kierowca Opla Vivaro przewoził 5 osób. Wszyscy byli mieszkańcami Warszawy i jechali do pracy w Szwajcarii. W pewnym momencie kierowca nieprawidłowo zmienił pas ruchu i zderzył się z prawidłowo jadącym audi. Bus uderzył w bariery, dachował i wylądował po drugiej stronie trasy, w kierunku Łodzi. Cztery osoby wypadły z pojazdu. Trzy z nich były reanimowane, w tym dwie zginęły na miejscu. 41-letni kierowca w czasie zdarzenia był pijany, miał we krwi 1,5 promila alkoholu. Śledczy z prokuratury rejonowej w Częstochowie postawili kierowcy busa zarzut spowodowania w stanie nietrzeźwości wypadku drogowego, w wyniku którego dwie osoby poniosły śmierć, a jedna odniosła ciężkie obrażenia ciała. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, twierdzi, że nie pamięta szczegółów zdarzenia.

Sąd zdecydował, że 41-latek najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie.