Przez sporą część spotkania częstochowianie dominowali, ale w 62 minucie gospodarze strzelili pierwszego gola, co doprowadziło do dogrywki. Kiedy obie drużyny myślami były już przy serii rzutów karnych, to piłkarze Slavii w doliczonym czasie gry strzelili drugą bramkę. - Bardzo boli mnie, że chłopaki zrobili tak dużo, ale odpadliśmy. Mieliśmy w tym dwumeczu wiele szans, ale zdobyliśmy tylko dwie bramki. Po prostu jest mi ich szkoda, ale z drugiej strony jestem z nich dumny, że walczyli. Zabrakło nam szczęścia. Dostaliśmy bramkę w dogrywce, po czasie. Przeciwnik też już czekał na rzuty karne - podkreśla trener Rakowa Marek Papszun.
Odpadnięcie z europejskich pucharów oznacza, że czerwono-niebiescy muszą skupić się na rozgrywkach ligowych. Najbliższy mecz zagrają w niedzielę (28.08), we Wrocławiu ze Śląskiem.