Jednak mecz lepiej rozpoczął się dla gospodarzy, którzy już w 3 minucie spotkania zaskoczyli centrostrzałem bramkarza wicemistrzów Polski. W dalszej części meczu zdecydowanie lepiej radził sobie Raków. - Bardzo intensywny mecz, widać, że Jagiellonia włożyła wszystkie siły, żeby nam się przeciwstawić. W pierwszej połowie rzeczywiście sprawiała nam sporo trudności, prowadziła po kuriozalnej bramce, pomimo że lepiej rozpoczęliśmy spotkanie. To już pokazywało, że ten mecz był trochę szalony. Po przerwie skorygowaliśmy część błędów i mecz był pod naszą kontrolą - podkreśla trener Marek Papszun.
Teraz piłkarze i kibice Rakowa myślami są już przy Pucharze Polski, ponieważ częstochowianie w środę (1.03) zmierzą się ćwierćfinale tych rozgrywek. Ich przeciwnikiem będzie 2-ligowy Motor Lublin.