Podopieczni trenera Marka Papszuna nie potrafili pokonać w regulaminowym czasie bramkarza Litwinów. Rozstrzygnięcia nie przyniosła także dogrywka, dlatego potrzebne były rzuty karne. Bohaterem częstochowian był bramkarz - Vlodan Kovacević, który wybronił dwie jedenastki. Dzięki temu kibice na stadionie w Bielsku-Białej mogli świętować historyczny sukces. - Bardzo się cieszymy, że awansowaliśmy w tym debiutanckim dwumeczu. To było celem głównym, bez względu jak. Zrobiliśmy to i byliśmy bardzo konsekwentni. Niektórym wydaje się, że to są łatwe mecz, bo gramy czołowej lidze w Europie i jesteśmy taką drużyną. My na pewno jeszcze nie i zdajemy sobie z tego sprawę. Dlatego szacunek dla moich zawodników - podkreśla trener Rakowa Marek Papszun.
Kolejne starcie w pucharach za tydzień (5.08). Częstochowian czeka tym razem znacznie trudniejsze wyzwanie, ponieważ zmierzą się z rosyjskim Rubinem Kazań.