Piłkarze nie dali szans przeciwnikowi i na jego terenie dwa razy umieścili piłkę w bramce, przy zerowej skuteczności słowackiej drużyny. Bilans meczu ze Spartakiem Trnava to 2:0 dla Rakowa.
Niezawodny okazał się w 30. i 45. minucie Ivi Lopez, a wszystko poszło po myśli trenera Marka Papszuna, który jeszcze przed spotkaniem deklarował chęć powrotu do Częstochowy z kompletem punktów.
- Wypracowaliśmy na wyjeździe zaliczkę i teraz trzeba dopiąć sprawę u siebie. Było to trudne spotkanie ze względu na pogodę. My strzeliliśmy dwa gole w pierwszej połowie i jasne było, że przeciwnik mocno zaatakuje i tak tez się stało, ale skutecznie się broniliśmy. 2:0 na wyjeździe to bardzo dobra zaliczka - podsumował po meczu na Słowacji szkoleniowiec czerwono-niebieskich.
Oba zespoły czeka kolejne spotkanie. Awansuje ta, które w sumie zdobędzie więcej punktów. Jednak to wicemistrzowie Polski są już jedną nogą w czwartej rundzie.