Policjanci nigdy nie interweniowali u rodziny w Borowcach w związku z awanturami domowymi. Stróże prawa pojawili się za to na miejscu w marcu, gdzie miało dojść do kłótni, której tłem były kwestie majątkowe związane z podziałem posiadłości. Strony zostały pouczone i interwencja się na tym zakończyła. 7 lipca dzielnicowi pojawili się w domu 52-latka w celu wykonania czynności dotyczących innej, niezależnej sprawy. Wizyta mundurowych okazała się okazją dla małżeństwa, aby porozmawiać z policjantami o problemach majątkowo-rodzinnych i rozwiązaniu problemu wspólnego zamieszkiwania z 52-letnim lokatorem. Tego samego dnia wieczorem 44-latkowie pojawili się na komisariacie w celu złożenia zawiadomienia o groźbie i wyzwiskach, które tego samego dnia, w czasie kłótni wypowiedział 52-latek. Policjanci przyjęli zawiadomienie o przestępstwie i podjęli wszystkie niezbędne czynności w sposób, w jak działają w każdym tego typu przypadku.
Zdaniem policji tragiczna sytuacja, która nastąpiła później była nie do przewidzenia.