Czerwono-niebiescy w wyjazdowym spotkaniu na Słowacji dopełnili formalności i wygrali MSK Żylina 3-1.
Pierwsza połowa była bardzo wyrównana i skończyła się remisem, ale w drugiej części gry wicemistrz Polski pokazał swoją klasę. - Ten początek nie był dla nas łatwy. Spodziewaliśmy się takich ataków. Zbyt nerwowo graliśmy w pierwszym fragmencie, straciliśmy bramkę, ale cieszę się, że zespół nie spanikował. Z minuty na minutę mecz ten był coraz bardziej wyrównany. W drugiej połowie, tak jak w Częstochowie mecz był pod naszą kontrolą - ocenia trener Marek Papszun.
Za tydzień częstochowianie w III rundzie eliminacji do Ligi Konferencji Europy zmierzą się u siebie Maccabi Hajfa. Wcześniej, bo w niedzielę (03.08) zagrają ligowe spotkanie z Radomiakiem Radom.
FOTO: Jakub Ziemianin / Raków Częstochowa