Faworyzowany Raków Częstochowa zremisował w Bełchatowie z Wisłą Kraków 0-0.

Chociaż kibice przed ekranami telewizorów nie zobaczyli żadnej bramki, to nie można było narzekać na brak emocji. Obie drużyny próbowały zdobyć komplet punktów. Czerwono-niebiescy dominowali przez całą drugą połowę, ale to nie wystarczyło. W czasie spotkania nie zabrakło kontrowersji. Jedną z nich był nieuznany gol dla Rakowa. - Jeżeli chodzi o sędziowanie to w 53 minucie była czysto strzelona bramka. To kolejny mecz pana Lasyka, w którym czujemy się pokrzywdzeni. W Krakowie też on sędziował. Z tego te emocje, które buzowały pomiędzy ławkami - podkreśla trener Marek Papszun. 

Raków wciąż jest liderem rozgrywek. Kolejny mecz częstochowian za 2 tygodnie. Ich rywalem będzie Lech Poznań.