Powrót na własny stadion okazał się wyjątkowo szczęśliwy dla czerwono-niebieskich. Oprócz zwycięstwa 2-0 nad Śląskiem Wrocław, czerwono-niebiescy zapewnili sobie awans do europejskich pucharów.

Samo spotkanie elektryzowało kibiców na długo przed pierwszym gwizdkiem. Sporo kontrowersji wzbudzał remont obiektu przy ulicy Limanowskiego i jego wygląd. Ostatecznie nie przełożyło się to na sam mecz, który Raków pewnie wygrał po golach Tijanicia oraz Cebuli. - Historyczna chwila, historyczny mecz. Po 23 latach wracamy do Częstochowy. Bez względu na to, co się mówiło i jak się ocenia obiekt, to cieszymy się, że tu wróciliśmy. Brakowało tylko kibiców. Bo na każdym stadionie liczą się ludzie - podkreśla trener Marek Papszun. Dzięki korzystnym wynikom na innych boiskach PKO Ekstraklasy już wiadomo, że Raków skończy sezon na podium.

Kolejny mecz częstochowianie zagrają na wyjeździe z Jagiellonią Białystok.