Do trzech razy sztuka. Popularne powiedzenie ma się nijak do gry Rakowa Częstochowa przeciwko Cracovii Kraków.

Czerwono-niebiescy po raz trzeci w tym roku musieli uznać wyższość rywali. Tym razem zawodnicy Michała Probierza wygrali u siebie 3-0. Wszystkie bramki kibice zobaczyli w drugiej połowie spotkania. W 53 minucie wyniki otworzył Janusz Gol. Chwilę Później podwyższył Kamil Pestka, a w doliczonym czasie gry losy meczu rozstrzygnął van Amerfoort. - Grając z takim zespołem jak Cracovia na wyjeździe, trzeba wykorzystywać swoje szanse, jeśli chce się coś ugrać. W pierwszej połowie stworzyliśmy jakieś szanse, ale nie wykorzystaliśmy ich. W drugiej połowie gra toczyła się już do jednej bramki - zaznacza Marek Papszun, trener Rakowa.

Po 18 kolejkach PKO Ekstraklasy czerwono-niebiescy zajmują 11 pozycję. Kolejna szansa na punkty w sobotę (14.12). Częstochowianie podejmą w Bełchatowie Górnika Zabrze.