W tym starciu było niemal wszystko: pełny stadion, groźne akcje i szybkie tempo. Zabrakło najważniejszego - bramek. Mecz na szczycie przy ulicy Limanowskiego w Częstochowie, czyli starcie Rakowa z Pogonią Szczecin zakończyło się bezbramkowym remisem.

Czerwono-niebiescy pokazali się z dobrej strony, kontrolując w wielu momentach sytuację na boisku, ale nie potrafili tego przełożyć na bramki. W doliczonym czasie gry mogli skończyć mecz bez punktów, ale "Portowcy" nie wykorzystali doskonałej sytuacji. - Z mojej perspektywy w drugiej połowie to my byliśmy stroną, która miała kontrolę nad meczem. Poza oczywiście indywidualnymi błędami w końcówce to wszystko wskazywało, że przełamiemy tę defensywę i strzelimy gola. Tak się nie stało - przekonuje trener Rakowa Marek Papszun.

Czerwono-niebiescy wrócą na boiska ekstraklasowe po przerwie reprezentacyjnej. Najbliższy mecz zagrają 22 listopada na wyjeździe. Ich rywalem będzie Cracovia Kraków.