Obława na Jacka Jaworka trwa. Podejrzany o zabójstwo brata, jego żony oraz ich nastoletniego syna w Borowicach pod Częstochową. Pobliską wieś i lasy od kilku dni przeszukują policjanci i strażacy.

Na miejscu pracują też kontrterroryści oraz specjalistyczny sprzęt, który pozwala przeczesywać ogromne połacie terenu. To już kolejna doba poszukiwań Jacka Jaworka. Podejrzany o brutalne zabójstwo przepadł, jak kamień w wodę. Okoliczna miejscowość i lasy są dokładnie przeszukiwane. - Mamy blisko 200 funkcjonariuszy, którzy zajmują się poszukiwaniami. Mamy jeźdźców konnych. Pojawiły się specjalistyczne psy. Jest wsparcie techniczne, czyli drony kontrolujące teren z powietrza. Jest z nami obecne mobilne centrum poszukiwań zadysponowane z Komendy Głównej Policji - relacjonuje mł.asp. Kamil Sowiński z częstochowskiej policji. Dodatkowo na miejscu są policjanci z Niemiec, którzy ze specjalnymi psami dodatkowo przeczesują teren. - Jest to rejon leśny, pól i mokradeł. Ciężko się tutaj poruszać i jest ograniczona widoczność - dodaje oficer prasowy częstochowskiej policji.
 
Przypomnijmy, do tragedii doszło w nocy z piątku na sobotę. Sąsiedzi ofiar są w szoku po tym, co się stało w jednym z domów w ich wsi. Mieszkańcy liczą, że 52-letni Jacek Jaworek zostanie schwytany.