Raków Częstochowa zrobił wyjątkową niespodziankę wszystkim kibicom i pewnie wygrał ze Slavią Praga 2-1. Chociaż to goście byli faworytami, to czerwono-niebiescy od początku spotkania pokazali, że są w fantastycznej dyspozycji.

Wynik meczu otworzył Ivi Lopez. W drugiej części spotkania Czesi doprowadzili do remisu, ale natychmiast gospodarze odpowiedzieli trafieniem Frana Tudora. Spotkanie wzbudzało sporo kontrowersji. Trener Marek Papszun nie pozostawił suchej nitki na arbitrach. - Dwa rzuty karne, dwie sytuację sam na sam wstrzymane. Spalony, trzeba być chyba ślepym, żeby nie zauważyć mijanki i drugi faul, gdzie go nie ma, a Ivi dwukrotnie wyszedłby sam na sam. Duży wpływ na taki wynik miał sędzia - zauważa Marek Papszun.

Spotkanie rewanżowe ze Slavią zostanie rozegrane w czwartek, 25 sierpnia.