Doliczony czas gry. Gwizdek i rzut karny, który na bramkę zamienia Ivi Lopez. Taki dramatyczny finał miało spotkanie Stali Mielec z Rakowem Częstochowa.
Czerwono-niebiescy rzutem na taśmę zwyciężyli 0-1 w zaległym spotkaniu i awansowali na pozycję wicelidera w PKO Bank Ekstraklasie. W grze częstochowian widać było zmęczenie dużą ilością rozgrywanych spotkań, ale ostatecznie zawodnikom trenera Marka Papszuna udało się pokazać wyższość i wywieźć cenne 3 punkty. - Pokazaliśmy top mentalny - coś, co nas charakteryzuje. Jest to dobre przygotowanie taktyczne, konsekwencja w grze. Te elementy zdecydowały o zwycięstwie - ocenia Papszun.
Kolejna szansa na punkty w poniedziałek (10.02). Raków na stadionie przy ulicy Limanowskiego w Częstochowie zmierzy się z Piastem Gliwice.